O autorze
Jestem Mamą podwójną, wieczną optymistką, cierpiącą na niedostatek cierpliwości i snu. Z zamiłowania i konieczności piszę o tym, co mnie cieszy, wkurza i smuci, oraz co obserwuję każdego dnia, z perspektywy bycia Mamą, Żoną, Kobietą.

Pracujesz w domu? Nie pozwól założyć sobie smyczy!

Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/angermann/4159934658/]Thomas Angermann[/url] / [url=http://bit.ly/CC-BY-SA-2]CC BY-SA[/url]
Fot. Flickr/Thomas Angermann / CC BY-SA
Dopóki kobieta pracuje na etacie i nie jest szczęśliwą posiadaczką rozkrzyczanego maleństwa, organizacja czasu pracy nie sprawia większych kłopotów. System dom - praca - obowiązki około domowe - przyjemność odpoczynku, wymienny na życie towarzyskie poparte dobrym pieniądzem, jest całkiem znośny. Może nie każda z nie-Matek uśmiecha się na myśl o pracy, ale umówmy się, bez pracy nie ma kołaczy, a raczej opłaconych rachunków, kasy na wyjścia do Maka czy na kolejną parę butów.

Po urodzeniu dziecka, rzecz ma się nieco inaczej, bo wydatki i priorytety się zmieniają. W zależności od tego, jakim typem kobiety jesteś, masz jedną z opcji do wyboru: praca w firmie poza domem, lub praca zdalna, o ile w ogóle otrzymasz taką możliwość.
Matki - urodzone pracownice, cierpliwe, wydajne, mają często dość siedzenia ze swoim dzieckiem w domu
Na urlopie rodzicielskim z niecierpliwością odliczają czas, jaki im został do końca, marząc o powrocie do świata “żywych”. One z dziką radością wyciągają z szaf za małe garsonki i jeansy sprzed ciąży, wbijając się w robocze szmatki, mamrocząc pod nosem pieśń wdzięczności pod adresem szefa. I nie ma co się dziwić, nie każda kobieta nadaje się do ”siedzenia” w domu, więc dla nich opcja pracy w firmie, jest jednoznaczna z odświeżeniem kontaktów innych niż z piaskownicy, codziennego makijażu i fryzury, dzięki czemu pamiętają, jak cudnie bywało “przed” dzieckiem. Słowem, idą do ludzi, żeby nie dziczeć.

Oczywiście muszę wspomnieć tu mimochodem o mamach, które wcale nie chcą iść do pracy, ale kredyt sam się nie spłaci, chleba darmo nie rozdają (chyba że w Caritasie?) a braki w pampersach zagrażają totalnemu osraniu chaty. Taki przymus zawsze okupiony jest po trosze złamanym sercem matki, a już na pewno totalnym rozdwojeniem psychicznym pomiędzy tym, co kobieta musi, a tym co kobieta chce, a nie zawsze może. Sama sobie będziesz szefem, czyli jak pracuje się w domu
Istnieje również druga opcja, dla wybranych - praca zdalna w domu. Na samą myśl kobieta popada w zachwyt, bo oczami wyobraźni widzi luksus godzenia opieki nad dzieckiem, obowiązków domowych, zawodowych i ploteczek z ulubioną sąsiadką. Niestety, tych które jeszcze nie próbowały tego chleba, nie powinno się utrzymywać w zachwycie, bo cud pracy w domu to nie jedynie pozytywy, to częściowa ułuda. Jak więc pracować z dziećmi na głowie, aby pozorna wolność nie okazała się automatyczną smyczą, która bez kontroli zacznie się skracać?

Smycz nie straszna, o ile to Ty ją w ręku trzymasz!
Te które już mają doświadczenie, zazwyczaj starają się lawirować sprytnie pomiędzy wszystkimi trudnościami. Ambicja to cecha, którą się bardzo chwali, jednak jej nadmiar może spowodować, że wszystkie i bez wyjątku obowiązki zawodowe i domowe, spadną właśnie na Ciebie.
Gdy zapadnie decyzja o podjęciu czy też przeniesieniu pracy z firmy do domu, z marszu ustalcie z partnerem, sposób organizacji pracy i zakres obowiązków w domu, żeby móc wszystko zrównoważyć. Nie będzie łatwo, ale nie ma litości, teraz musisz stać się specem od doskonałej organizacji czasu, mega elastyczności, odporności na pracę w stresie przy wydzierających się dzieciach i opcji kawy wylanej na klawiaturę, kiedy właśnie piszesz arcyważny dokument!


Dla własnego dobra zaprzyjaźnij się z kalendarzem
A jeszcze lepiej z organizerem, bo szef dając Ci pracę w domu, nie dał Ci w pakiecie wydłużonej doby. A jak nawalisz z terminem raz, drugi, a w wersji ekstremalnej nawet i dziesiąty, Twój wspaniały czas spędzony na pracy w domu, szybko się skończy. A, i nie pokazuj szefowi, że pracę przykazaną na za dwa dni, zrobisz po dwóch godzinach, bo szef mądra bestia, szybko się nauczy, żeby dawać Ci jeszcze więcej roboty. Wyjątkiem jest, gdy płacą Ci od sztuki czegoś tam, to Twoja decyzja - więcej uszyjesz, napiszesz, namalujesz, szybciej i więcej kasy zarobisz. Natomiast, jeśli lubisz ostro pracować, lub co gorsza jesteś rasową pracoholiczką, wracaj do firmy na etat, tam będzie Ci jednak najlepiej, bo dzieci pożytku z wiecznie pracującej w domu matki raczej nie mają...

Szanuj swój czas, uczul męża, że gdy Ty pracujesz, jesteś “nietykalna”, nie wstajesz zrobić kawy, nie ruszasz się do sprzątania pokoju, nie nakładasz obiadu, z widmem deadline przed oczyma. Chyba że masz własną działalność, terminy Cię nie gonią, a Ty sama wolisz dzień poświęcać wszystkiemu tylko nie pracy, jednocześnie zarywając nocki żeby zdążyć z czymkolwiek. Jak wolisz/lubisz! Nikt Cię do spania nie zmusi. Jeśli masz kilkuletnie dzieciaki, naucz je samodzielnej zabawy, ew. sama naucz się przymykać oko, że dziatwa ogląda piąty odcinek Wojowniczych Żółwi Ninja, nie oszukuj się, wszystkiego nie przeskoczysz! Młodszym maluchom trzeba poświęcić więcej uwagi, i tu musisz wykazać się super dobrą organizacją lub pomocą babci.

Grunt żeby kasa się zgadzała!

Nie ma co wybrzydzać, czasy są ciężkie, pieniądze z nieba nie lecą. Najważniejsze, żeby praca była znośna, i kasa się zgadzała. A jeśli przy okazji pracy i tej w domu i poza nim, będziesz miała satysfakcję, nie pozostaje nic innego niż aby pogratulować. Oby tak dalej!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...